ZOOM w koalicji antyfaszystowskiej "11 listopada"

ZOOM przystapił oficjalnie do koalicji antyfaszystowskiej zorganizowanej w związku z przemarszem faszystów 11 listopada – www.11listopada.org

Oto stanowisko naszej organizacji:

Czy marsz dwustu zagubionych dzieciaków w centrum Warszawy, dwumilionowego miasta jest wart całego zamieszania jakie niesie ze sobą jego blokowanie? Pytanie to pada często, więc należy na nie odpowiedzieć. Nie jesteśmy za uderzaniem w trwożliwe tony o „wzroście faszyzmu w Polsce”, wręcz przeciwnie, jako mniejszość narodowa zauważamy zjawisko dokładnie odwrotne, ostatnie dwadzieścia lat przynosi nam powolny, lecz systematyczny wzrost tolerancji w naszym kraju. Daleko nam do kraju wolnego od wszelakiej maści uprzedzeń – dużo pracy i nauki jeszcze przed społeczeństwem, a zapewne nigdy nie osiągnie się stanu idealnego. Nie ma jednak żadnego porównania obecnej sytuacji do przedwojennego polskiego faszyzmu, nacjonalizmu i antysemityzmu. Daleko nam nawet do sytuacji z początku lat dziewięćdziesiątych, gdy na ulicach Warszawy można było spotkać wszelakie formy skrajnego nacjonalizmu. Czy ten marsz jest zatem jakimkolwiek zagrożeniem? Oczywiście, że nie. Patrząc na tych poprzebieranych w mundurki i opaski frustratów, próbujących równo maszerować, odwołujących się nieudolnie do przedwojennej symboliki, jesteśmy przeważnie zażenowani i zdumieni. Podobne odczucia budzi w nas, gdy natkniemy się nieopatrznie na jasełka i widzimy w tym religijnym przedstawieniu postać stereotypowego Żyda. Postać ta stoi obok innych mitycznych stworów – diabła, gwiazdora, tura, czy innego żubronia. Takimi samymi stworami z przeszłości są dla nas demonstranci, przetaczający się jak chochoły przez centrum Warszawy. Nie stoi za nimi żadna ideologia, próbują oni jedynie nieudolnie obudzić stare strachy z zamierzchłych czasów. Boją się każdego obcego i każdego innego. Boją się być inni niż szara masa, a każdą obcość traktują jak zagrożenie. Nie przystaje to jednak do naszych czasów i do naszego miasta. Strach już dawno został tu zastąpiony chęcią poznania i wiedzą. Dlatego właśnie warto zablokować marsz nacjonalistów – nie po to, by ich dowartościować, tylko po to, aby uświadomić im, że ich miejsce jest już od dawna w skansenie, obok postaci z jasełek, a nie na głównych ulicach stolicy.